Tradycyjne "miyszani" owiecDobra wiadomość dla miłośników górskich serów. Od dzisiaj górale zaczynają produkcję prawdziwych oscypków. Dlaczego prawdziwych? Bo dopiero z chwilą wyjścia owieczek na hale z owczego mleka produkuje się ser. Wczoraj w Istebnej odbyło się tradycyjne "miyszani" owiec - czyli spęd zwierząt na hale. Część owiec trafiła do Istebnej nawet z Zakopanego - mówi nam gospodarz Henryk Kukuczka. Do jesieni pozostaną na halach. Termin: 12.05. - godz. 13.00 "Miyszani Łowiec" Miejsce: Istebna - Stecówka
A zeszłoroczne Miyszni owiec opisywali tak:W niedzielę 14 maja w Istebnej Stecówka odbyło się tradycyjne "Miyszani owiec". Jest to impreza cykliczna, nawiązująca do tradycji pasterstwa, która kiedyś była podstawą bytu w Beskidach. Owce zostały wyprowadzone na beskidzkie polany. Tu spędzą czas do nadejścia zimy. Znakomite produkty wytwarzane z owczego mleka mozna zakupić w bacówce Piotra Kohuta w Koniakowie.
Prowadzenie owiec rozpoczęto z Koniakowa - prowadził je Piotr Kohut. Przed wyprowadzeniem błogosławieństwa udzielił ks. Jerzy Kiera.
Owce były prowadzone z Koniakowa do Istebnej Stecówka
 Po przybyciu na Stecówkę owce zostały wprowadzone do koszora, który później został okadzony i poświęcony. Po modlitwie odbyła się ceremonia "kludzynio" owiec we wspólnym kręgu.
 Zgodnie z obyczajem przyjętym przez Oddział Górali Śląskich - Laskę Wołoską otrzymał Henryk Kukuczka z Istebnej. Dołączył w ten sposób do grona swoich kolegów, którzy już wcześniej z rąk Teofila Wałacha laską taką otrzymali. Henryk Kukuczka należy do grona nielicznych juz sałaszników beskidzkich, którzy kultywują tradycyjny wypas owiec. W swojej kolibie na Stecówce wytwarza bunc i inne produkty owczarskie. Dzięki Jego gościnności w tym roku, po raz trzeci odbyło się miyszani owiec, prastary zwyczaj pasterzy karpackich rozpoczynajacy wypas owiec na górskich polanach.
<< powrót |